Home » UJ 2022/23 » Transhumanizm a ideologia

Transhumanizm a ideologia

Spread the love

Współcześnie, zwłaszcza w kontekście polskim, słowo “ideologia” kojarzy się jednoznacznie negatywnie. Politycy straszą nas ideologią gender, ideologią neomarksistowską i innymi niebezpiecznymi tworami, które zatruwają umysły i zagrażają słusznym, prawdziwym poglądom na świat. Z filozoficznego punktu widzenia jednak ideologia nie zawsze musi oznaczać niebezpieczną manipulację. Wiele koncepcji, z którymi na co dzień obcujemy w dyskursie, ma zabarwienie ideologiczne. Dotyczy to również transhumanizmu, którego ideologiczne podstawy zamierzam odsłonić w niniejszym tekście. Spróbuję odpowiedzieć także na pytanie: czy ideologii transhumanistycznej należy się obawiać? Osoby zaznajomione z filozofią na pewno już się domyślają, że odpowiedź brzmi… to zależy.

Ideologia – potoczne i filozoficzne znaczenie

Na wstępie chciałabym zacząć od odczarowania potocznego pojęcia ideologii, które bywa często używane w sposób nieuprawniony jako strategia retoryczna w celu zastraszenia odbiorcy komunikatu, dewaluacji poglądu przeciwnika i/lub dowartościowania własnej wizji rzeczywistości jako neutralnej czy wręcz obiektywnej. Popularnym przykładem takiego sofistycznego użycia pojęcia ideologii w polskiej debacie politycznej jest tzw. “ideologia gender”. Politycy posługujący się tym określeniem nie wnikają raczej w filozoficzne niuanse idei gender. Zależy im na tym, żeby zniechęcić swoich słuchaczy do wszystkiego, co z tą ideą się kojarzy, jednocześnie przedstawiając swoje wartości i polityczne cele jako wolne od ideologii, a zatem bardziej uczciwe i bliższe prawdy o świecie. Jest to przejaw zero-jedynkowego myślenia o życiu społecznym, które po jednej stronie ma być uwikłane w sztuczne i kłamliwe narracje, a po drugiej stronie – naturalne, nieskażone błędem poznawczym czy ludzkim interesem.

Tymczasem idee są właściwym środowiskiem funkcjonowania człowieka jako istoty uspołecznionej. Skoro od urodzenia żyjemy zanurzeni w języku, w etosie rodzinnym i w lokalnej kulturze, musimy liczyć się z tym, że dostęp do “nagiej” rzeczy samej w sobie jest dla nas nieosiągalny. Zamiast tego postrzegamy świat przez soczewki rozmaitych przekonań. Ramy dyskursu są nam potrzebne, aby rozumieć złożone relacje społeczne, polityczne, ekonomiczne, kulturowe etc. i aby skutecznie się w nich poruszać. Tak więc w pierwszym, najogólniejszym znaczeniu filozoficznym ideologia to dynamiczny, relacyjny system idei, który stanowi konceptualną warstwę ludzkiego doświadczenia. Idee nie rodzą się ex nihilo w świadomości człowieka, lecz pojawiają się w niej jako wynik empirycznych oddziaływań na podmiot. Zwolennikiem takiego podejścia był francuski filozof Claude Destutt de Tracy, który jako pierwszy posłużył się terminem “ideologia” w znaczeniu nauki o ideach (Steger 2007).

Filozoficzne pojęcie ideologii możemy jednak dalej dookreślać, wskazując na cechy, które mają odróżniać myślenie ideologiczne od np. myślenia naukowego (w dalszej części tekstu zastanowię się, czy to odróżnienie jest zawsze zasadne – moim zdaniem nauka i ideologia nie są zupełnie oddzielne). Można powiedzieć, że ideologie to takie idee, których cele nie są epistemiczne, lecz polityczne. To znaczy, że ideologia nie dąży do jak najwierniejszego odzwierciedlenia rzeczywistości czy zebrania maksymalnie obiektywnej wiedzy o świecie. Zadaniem ideologii jest potwierdzić określony światopogląd polityczny, który służy interesom jednostki lub grupy. Ideologia jest również spoiwem tożsamości wspólnoty oraz instytucji publicznych, które muszą opierać się na pewnych założeniach normatywnych. Jak widać, funkcja ideologii nie jest pasywna (nie ma tylko informować o świecie), lecz aktywna (ma przede wszystkim motywować do działania). Dlatego Daniel Bell nazywa ideologie systemami przekonań zorientowanymi na działanie (action-oriented systems of beliefs) (Bell 1960). Takie “czynne” idee mogą zarówno utrzymywać i zabezpieczać status quo, jak i wpływać na jego zmianę.

Nieco bardziej radykalne sformułowanie pojęcia ideologii znajdujemy u Karla Marksa i Fryderyka Engelsa. Według ojców komunizmu ideologia służy wyłącznie zakonserwowaniu obecnego ładu społecznego, który oczywiście przynosi korzyści określonym grupom ludzi. Odpowiednio spreparowana ideologia pozwala wierzyć, że aktualny kształt relacji w społeczeństwie jest czymś naturalnym i koniecznym, a zatem nie należy się mu przeciwstawiać (Marks, Engels 1976). Zależności władzy są więc usankcjonowane przez idee, które przedstawia się jako uniwersalne i ponadczasowe, w związku z czym jedni dają sobie prawo do tego, by bezkarnie wyzyskiwać drugich. Marksistowskie pojęcie ideologii przygotowuje grunt pod późniejsze postmodernistyczne (w szczególności Foucaultowskie) diagnozy, które wskazują na nierozerwalne powiązanie praktyk dyskursywnych ze strukturami dominacji w społeczeństwie.

Czy ideologia zawsze jest nikczemna?

Z powyższej analizy pojęciowej wynika, że ideologii nie zawsze muszą towarzyszyć niecne intencje. Ideologia w rozumieniu najbardziej ogólnym jest pojęciem etycznie neutralnym – idee są jak powietrze, którym oddycha homo sapiens. Z kolei ideologia jako system przekonań zorientowanych na działanie może być zarówno dobroczynna, jak i szkodliwa w zależności od celów, jakie sobie stawia. Np. ideologia praw człowieka pozwala nam efektywnie troszczyć się o interesy wszystkich ludzi bez względu na rasę, płeć, wiek itd. Natomiast np. ideologia rasistowska jest krzywdzącym sposobem myślenia, który w historii ludzkości doprowadził do wielu zbrodni. Potencjalnie najbardziej negatywnie nacechowane byłoby pojęcie ideologii według Marksa i Engelsa. W filozofii marksistowskiej bowiem ideologia utrwala nierówności społeczne i paraliżuje moc sprawczą człowieka.

Najniebezpieczniejszą formą ideologii (w moim, rzecz jasna, subiektywnym rankingu) jest ideologia o niewyrażonych wprost normatywnych założeniach, czyli ideologia, która przypisuje sobie status narracji niezaangażowanej politycznie, wywiedzionej z wiedzy o naturalnych prawach rzeczywistości. Pod pojęciem “natury” można bardzo łatwo przemycić normy, które często są arbitralne i domagają się uzasadnienia. Odwołanie do “natury” lub do “faktów” zamyka drogę do krytycznej dyskusji. Jest to sytuacja, w której komponent epistemiczny ideologii uzależnia się całkowicie od jej politycznego przeznaczenia. Oczywiście nie każda ideologia opierająca się na ukrytych przesłankach jest celową manipulacją. Czasem jest to wynik nieświadomości i niedostatecznego zbadania podstaw teoretycznych danego światopoglądu. Nieświadomość jednak bywa równie groźna jak wyrachowana strategia polityczna.

Oblicza ideologii transhumanistycznej

Sądzę, że transhumanizm można z powodzeniem zaklasyfikować jako ideologię w znaczeniu systemu przekonań zorientowanego na działanie. W samej definicji transhumanizmu zawiera się postulat przekraczania kondycji ludzkiej – jest to zatem zespół idei aktywnie wspierający dążenia do usprawniania człowieka (zob. definicja transhumanizmu w: More 1990). Trudno wyobrazić sobie transhumanistę lub transhumanistkę, która nie realizowałaby żadnego z założeń swojej filozofii we własnym życiu i np. stroniłby/stroniłaby od smartfonów i Internetu. Co więcej, transhumaniści zazwyczaj pragną zachęcać też innych do wspólnego transcendowania ludzkiej natury. Zakładają swoje ugrupowania takie jak np. Polskie Stowarzyszenie Transhumanistyczne, na którego stronie internetowej napisano: Chcemy zmiany świata i kondycji ludzkiej na lepsze (…) Naszą misją jest przybliżenie tej zmiany Polsce i Polakom, aby mogli oni korzystać z benefitów nowych technologii aby mogli lepiej i dłużej żyć (WEB1).

Niewątpliwie transhumanizm jest jedną z bardziej upolitycznionych koncepcji filozoficznych. Istnieją nawet partie polityczne, których program opiera się na myśli transhumanistycznej (np. partia Zoltana Istvana w USA, o której pisano już na tym blogu). Odróżnia to transhumanizm od innych, bardziej pasywnych nurtów filozoficznych. Nie ma np. partii realistów metafizycznych ani kandydata na prezydenta Stanów Zjednoczonych, który w swoim programie wyborczym agitowałby za wiązkową teorią przedmiotu. Nie oznacza to, że wspomniane idee są całkowicie apolityczne, ale ich siła oddziaływania na nastroje społeczne jest z pewnością mniejsza niż w przypadku idei transhumanistycznych. Wynika to m.in. z faktu, że rozważania transhumanistów nie pozostają zawieszone w próżni abstrakcji, lecz idą ramię w ramię z odkryciami naukowymi i technologicznymi innowacjami, odpowiadając na potrzeby i problemy współczesnej cywilizacji.

Jakiego rodzaju ideologią jest transhumanizm? Być może należałoby powiedzieć raczej, że jest to synteza kilku różnych ideologii. Max More pisze, że u podstaw transhumanizmu leżą idee takie jak sekularny (oświeceniowy) humanizm czy konfucjanizm. Przytacza też zaproponowane przez Paula Kurtza pojęcie eupraksofii (eupraxsofia), które może stanowić ideologiczny rdzeń dążeń transhumanistycznych:

Eupraksofia to niereligijny sposób życia lub światopogląd, który podkreśla wagę etycznej i żywiołowej egzystencji, polegając na racjonalnych metodach takich jak logika, obserwacja i nauka (zamiast wiary, mistycyzmu i objawienia) w dążeniu do tego celu (WEB2).

Definicja transhumanizmu zaproponowana w Transhumanist FAQ również daje nam pewne wskazówki co do ideologicznej orientacji tej formacji filozoficznej:

[Transhumanizm to] intelektualny i kulturowy ruch, który afirmuje możliwość i potrzebę fundamentalnego ulepszania ludzkiej kondycji w oparciu o rozumne rozwiązania, zwłaszcza przez rozwijanie i udostępnianie technologii w celu wyeliminowania starzenia się i znacznego wzmocnienia ludzkich zdolności intelektualnych, fizycznych i psychologicznych (WEB3).

Walka ze starzeniem się i śmiertelnością należy do głównych założeń programowych transhumanistów. Wiąże się to wprost z afirmacją życia doczesnego (wszelkie formy życia pozagrobowego są z definicji wykluczone). Transhumaniści pragną, aby życie ludzkie było jak najdłuższe i jak najbardziej wyzwolone z ograniczeń intelektualnych, psychologicznych i fizycznych. Jak najwięcej aspektów egzystencji powinno być możliwe do sterowania zgodnie z preferencjami jednostki. Wizja ta promuje więc przede wszystkim wolność negatywną, czyli wolność działania bez przeszkód i bez przymusu. Post-człowiek byłby istotą, która nie musi liczyć się z czynnikami losowymi w swoim życiu (maksymalizacja potencjału kognitywnego poprzez współpracę z AI pozwalałaby na daleko idące przewidywanie i planowanie w sposób ściśle racjonalny), nie musi dostosowywać się do biologii swojego ciała (różnego rodzaju implanty i suplementy zlikwidowałyby przykre mankamenty cielesności), nie musi też brać pod uwagę uwarunkowań czasoprzestrzennych (możliwości takie jak podbój kosmosu, superszybkie podróże czy transfer umysłu do chmury danych uczyniłyby człowieka wszechobecnym).

Podsumowując, na podstawie powyższych analiz możemy wskazać kilka charakterystycznych cech ideologii transhumanistycznej:

  • postulat przekraczania kondycji ludzkiej
  • wykorzystanie potencjału nauki i technologii
  • sekularny i racjonalistyczny światopogląd
  • afirmacja życia doczesnego
  • afirmacja wolności negatywnej

Lista ta może być oczywiście rozbudowywana i modyfikowana, do czego zachęcam w dyskusji na zajęciach i w komentarzach.

Czy transhumanizm to niebezpieczna ideologia?

Czy tak scharakteryzowana ideologia transhumanizmu niesie ze sobą jakieś zagrożenia? A może wręcz przeciwnie, wróży zbawienie naszego niedoskonałego świata? Chociaż transhumaniści odżegnują się od wiary i mistycyzmu, trudno nie zauważyć, że w ich narracji momentami pobrzmiewa soteriologiczny ton. Marzenia o nieśmiertelności i niemal boskiej wszechmocy, nawet ubrane w fachową terminologię naukową, pozostają zakorzenione w mitycznym myśleniu. To niekoniecznie musi wzbudzać niepokój – wizjonerska postawa transhumanistów może przynieść wiele dobrego globalnemu społeczeństwu, o ile będą oni realizować swoje zamierzenia ze stosownym namysłem i poszanowaniem dla innych, nieco bardziej “staroświeckich” idei.

Transhumanizm może okazać się niebezpieczny – tak jak każda ideologia – kiedy jakaś grupa osób przyswoi go sobie w sposób bezkrytyczny lub instrumentalny względem swoich idiosynkratycznych celów. Przykładowo producenci środków technologicznych mogą wykorzystywać transhumanistyczne postulaty, aby się wzbogacić. Osoby posiadające dostęp do internetowych baz danych mogą zachęcać nas do określonych interakcji w sieci, aby zebrać odpowiednie informacje i uzyskać daleko sięgającą kontrolę nad użytkownikami Internetu. Możliwe scenariusze takiego nieetycznego postępowania pod pretekstem transhumanistycznych wartości można mnożyć w nieskończoność. Mnie jednak bardziej interesuje, co może się stać w sytuacji, w której entuzjazm wobec transhumanistycznego światopoglądu przeważy nad krytycznym myśleniem. Co prawda wielu transhumanistów zaznacza, że osią ich przekonań jest racjonalizm i właściwy podejściu naukowemu sceptycyzm. Transhumanizm jednak jako zjawisko ideologiczne coraz częściej odrywa się od swoich twórców i krąży w świadomości masowej, gdzie jest podatny na wszelkie zniekształcenia i nadinterpretacje.

Potencjalny problem, na który chciałabym zwrócić uwagę, dotyczy relacji transhumanizmu ze sferą życia subiektywnego. Nawet jeśli założymy, że technologiczne usprawnienia promowane przez transhumanistów zostaną dostatecznie przebadane i okażą się bezpieczne z punktu widzenia nauki, pozostanie nierozstrzygnięta kwestia, czy owe usprawnienia nie wyrządzą szkody subiektywnej świadomości człowieka. Poza tym, że funkcjonujemy w ramach pewnych biologicznych uwarunkowań i struktury naszych mózgów działają według określonych mechanizmów, to dodatkowo oplata nas niewidoczna sieć sensów kształtowanych przez pokolenia, a sensy te mają swoje obiektywizacje w świecie społecznym w postaci instytucji publicznych i dzieł kultury. Ingerując np. w mózg człowieka, ingerujemy zarazem w ową tkankę znaczeń, która czyni życie ludzkie zrozumiałym i wartym przeżywania.

Rozważmy taki eksperyment myślowy. Wyobraźmy sobie światowy rząd transhumanistów, którzy są tak głęboko przekonani o wyższości metodologii naukowej nad wiarą, że postanawiają przy pomocy technologii wyeliminować ten element z ludzkiej egzystencji. Dzięki nośnym hasłom politycznym typu “religia opium dla ludu” udaje im się uzyskać poparcie większości i wprowadzić rozporządzenie, na mocy którego wszyscy ludzie powinni poddać się operacji usuwania z mózgu neuronów wiary (zakładamy, że naukowcom udało się zlokalizować taką grupę neuronów). Operacja zostaje przeprowadzona na masową skalę i żaden człowiek nie jest już zdolny uwierzyć w boga/bogów. Jakie mogłyby być tego konsekwecje? Po pierwsze, mogłyby wystąpić liczne przypadki samobójstw i gwałtowny wzrost zachorowań na depresję, ponieważ wielu ludzi utraciłoby nagle poczucie sensu istnienia. Po drugie, ład społeczny mógłby ulec zachwianiu, bo ludzie zwątpiliby w sprawiedliwość, prawa człowieka i inne idee, których nie da się dowieść empirycznie. Po trzecie, sama nauka przestałaby być autorytetem, gdyż dla większości ludzi zaawansowane teorie naukowe są tyleż zrozumiałe co systemy teologiczne. Oczywiście można by zapobiec podobnym problemom, stosując dalsze innowacje technologiczne i zabiegi polityczne. To wymagałoby jednak bardzo rozległej wiedzy o człowieku, zależnościach społecznych itd. oraz wysoko rozwiniętej technologii. Po drodze do rozwiązania idealnego pojawiłyby się liczne błędy, zaniedbania i ważkie pytania filozoficzne.

Entuzjazm wobec postępu naukowego i cywilizacji przyszłości często pociąga za sobą ignorancję wobec wartości, do których ludzie przywiązywali się przez stulecia. Wieczne konserwowanie tych wartości byłoby oczywiście strategią regresywną i jak najbardziej należy poszukiwać wciąż nowych ścieżek ewolucji mentalności ludzkiej. Byłabym jednak za tym, by zachować heterogeniczność poglądów naukowych i poglądów, które poza naukę wykraczają. Wszak kwestia istnienia Boga, sensu życia, miłości etc. nie należy do zakresu kompetencji nauk empirycznych.

Nauka i ideologia

W poprzedniej części tekstu zasugerowałam, że granica między myśleniem ideologicznym a myśleniem naukowym może być nieostra. Ale jak to? Przecież metodologia naukowa została zaprojektowana w taki sposób, by produkty jej działania były jak najbliższe obiektywnym faktom. Rzeczywiście, nauka jest obecnie najlepiej opracowanym narzędziem ludzkiego poznania, które pozwala nam generować godne zaufania sądy o świecie. Godne zaufania, to znaczy, zrozumiałe dla globalnej wspólnoty racjonalnych podmiotów, oparte na ustandaryzowanej procedurze obserwacji oraz możliwe do sfalsyfikowania (nie dogmatyczne). Nauka z założenia powinna być niezależna od subiektywnych przekonań oraz politycznych interesów. Jest to jednak pewien ideał, do którego zmierzają kolektywne wysiłki naukowców i naukowczyń. W praktyce twierdzenia naukowe, a szczególnie ich interpretacje i spopularyzowane wersje, absorbują elementy ideologiczne ze środowiska społecznego i politycznego, w którym funkcjonują.

Najbardziej podatne na wpływ ideologii są nauki o człowieku. Nie tylko dlatego, że osoby zajmujące się tym obszarem – jako ludzie – są już wyposażone w pewne wyjściowe intuicje, wartości i uprzedzenia, ale również dlatego, że włączenie wyników badań z takich dziedzin w ogólny system wiedzy wymaga często filozoficznej analizy, która wykracza poza kompetencje nauki jako takiej. Na tym etapie istnieje ryzyko, że zostaną wyciągnięte zbyt pochopne wnioski, na które nie pozwalają “surowe” dane. Tymczasem w społeczeństwie, które darzy naukę dużym autorytetem, może zabraknąć krytycznej postawy wobec poglądów opierających się na naukowych źródłach. Znajomość metodologii naukowej i jej ograniczeń staje się coraz bardziej powszechna, jednak wciąż tzw. “naukowość” pewnych argumentów bywa kartą przetargową w dyskusji na temat człowieka, jego możliwości i powinności.

Historia zna wiele przypadków nadużycia nauki w celach ideologicznych. Np. Darwinowska teoria ewolucji doczekała się interpretacji zarówno na gruncie kapitalizmu, jak i komunizmu. Kapitalizm upatrywał w ewolucji uzasadnienia dla konkurencyjności między jednostkami, zaś komunizm afirmował kooperację. Z kolei spekulacje dot. dziedziczenia różnych cech i dyspozycji służyły nieraz jako apologia rasizmu i kolonializmu. W XX wieku spekulacje te stały się teoretyczną podbudową praktyk eugenicznych – przymusowych kastracji osób z niepełnosprawnościami, umysłowo chorych czy tzw. recydywistów. Biologia była również nagminnie wykorzystywana jako potwierdzenie dominacji heternormatywnych mężczyzn w ustalonym porządku płci i seksualności. Kobiety z racji swojego biologicznego uposażenia i podobno pasywnej funkcji w procesie reprodukcji były uważane za gorsze z natury. Homoseksualiści natomiast byli (i są nadal) nazywani dewiantami, do czego przyczyniła się m.in. dawna psychiatria. Należy przypomnieć, że homoseksualizm nie figuruje w DSM dopiero od niecałego pół wieku.

Jest to jedynie wstępny i bardzo ogólny zarys manipulacji, które były wynikiem nieopatrznej interpretacji naukowych teorii (więcej na ten temat – zob. WEB4). Dzisiejsza nauka uczy się na błędach i jest znacznie ostrożniejsza w wygłaszaniu kategorycznych sądów o świecie. Nadal jednak jako społeczeństwo konfrontujemy się z pytaniami, na które naukowcy i naukowczynie nie potrafią udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Np. są to kwestie podmiotowości (ludzi, innych zwierząt oraz maszyn), etyki (co powinniśmy czynić, jakimi wartościami powinnyśmy się kierować?), duchowości (jakie miejsce w życiu człowieka zajmuje wiara?) etc. etc. Pytania te tylko z pozoru wydają się abstrakcyjne, ale tak naprawdę stanowią sedno konkretnych działań w polityce, w medycynie, w edukacji, w prawie itd. Jeżeli w poszukiwaniu tych rozwiązań będziemy polegać wyłącznie na metodologii naukowej, grozi to ryzykiem popadnięcia w jeszcze inne niebezpieczeństwo ideologiczne, jakim jest scjentyzm. Scjentyzm to ideologia, w myśl której nauka powinna być jedynym źródłem wiedzy, a racjonalność ogranicza się wyłącznie do rozumowań prowadzonych w ramach standardów naukowości. Nie trudno zauważyć, że tak radykalne podejście może znacząco okaleczyć naszą wrażliwość kulturową i zdyskredytować dziedziny takie jak filozofia, sztuka czy religia, które oferują nam perspektywy innego rodzaju. Perspektywy równie ważne i potrzebne z punktu widzenia tożsamości osoby, więzi wspólnotowych, sensu życia, otwartości poznawczej itd.

Transhumanizm jest ideologią ściśle powiązaną z osiągnięciami nauki i naukowym światopoglądem, a jednocześnie jest filozofią działania zorientowaną na człowieka i jego potencjał. W związku z tym myśl transhumanistyczna powinna być świadoma wyżej wskazanych problemów i komplikacji wynikających z zawiłości ludzkich procesów poznawczych oraz nieoczywistego statusu norm, wartości, kulturowych znaczeń etc. W przeciwnym razie transhumanizm ryzykuje, że stanie się kolejną zwodniczą narracją, której szkodliwe konsekwencje w skali globalnej mogą być trudne do rozpoznania w odpowiednim czasie, a później – nieodwracalne.

Bibliografia

Bell, D., 1960, The End of Ideology, Glencoe, Ill.: Free Press.

Marx, K. and Engels, F., [TGI], The German Ideology (Collected Works, Volume 6), London: Lawrence and Wishart, 1976.

More M., The Philosophy of Transhumanism, https://www.humanityplus.org/philsophy-of-transhumanism [dostęp 05.11.22].

Polskie Stowarzyszenie Transhumanistyczne, strona główna, https://psth.pl/ [dostęp 05.11.22].

Science and Ideology w: Internet Encyclopedia of Philosophy, https://iep.utm.edu/sci-ideo/ [dostęp 05.11.22].

Steger, M., 2007, The Rise of the Global Imaginary: Political Ideologies from the French Revolution to the Global War on Terror, New York: Oxford University Press.

The Transhumanist FAQ, https://nickbostrom.com/views/transhumanist.pdf [dostęp 05.11.22].


Leave a comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze komentarze